Moja historia

Paulina opowiada

By 30 stycznia 2016 No Comments
Kiedy 5 lat temu zaczęłam przygodę z karmieniem piersią, nie znałam żadnych grup wsparcia, nie było blogów czy stron rzetelnie informujących o najstarszym sposobie karmienia dziecka, nie było też wokół mnie kobiet karmiących naturalnie, więc nie miałam okazji słyszeć dobrych rad i ostrzeżeń.
Ale miałam też wiele szczęścia, że na swojej drodze tuż po urodzeniu córeczki spotkałam położne i lekarzy, którzy okazali oceany empatii i, co najważniejsze, w nawet najtrudniejszych momentach nie zaproponowali sięgać po mleko modyfikowane. Moja determinacja była zbyt silna. Wiedziałam, że będę karmić piersią od momentu, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem. I jeśli karmienie zaczyna się w głowie, to tak, ono wtedy zaczęło się w mojej i siedzi tam po dziś dzień, stąd moje karmienie piersią przedłużyło się w „długie” karmienie piersią.
DKP, tak, to brzmi jak tajemne stowarzyszenie, „elita”, ale nieskromnie stwierdzam, że tak poniekąd jest i szczerze mówiąc, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że oprócz kp jest też dkp i ja tzn. my z naszymi 28 miesiącami do tego grona należymy.
Nigdy nie rozważałam przejścia na mm, ale też nie zakładałam, jak długo będę karmić, nie wyznaczałam sobie dead-line’ów, to się potoczyło naturalną drogą. I mimo, że karmienie naturalne w pierwszych tygodniach nie okazało się drogą usłaną różami, przetrwałam burze, prowadzona instynktem, intuicją, że to, co robię, robię dobrze.

Paulina Płuciennik

Orędowniczka karmienia piersią i długiego karmienia piersią, przez męża pieszczotliwie nazywana Lwica od cyca :D

Leave a Reply